II. profil twarzą w twarz

Jak co dzień rano kręcił się i wiercił na swoim obrotowym, lekko zdezelowanym krześle, nerwowo drapiąc się po głowie. Patrzyła na niego z politowaniem. Choć nie zawsze tak było, to prawdopodobnie nic już nie jest w stanie tego zmienić. Za każdym razem jednak, z nieukrywanym zdziwieniem i obrzydzeniem patrzyła na jego paznokcie. W jakiś sposób naznaczały jego drapieżność. Ten z pozoru bardzo sympatyczny człowiek potrafił bez zastanowienia zmienić się, bezwzględnie przekraczając swoje granice. Gorsze jednak było to, że przekracza granice u innych. Widziała to już wiele razy. Politowanie. Żadne inne emocje się w niej nie odzywały. Była przekonana o jakiejś wielkiej krzywdzie jakiej doznał, lub ranie zadanej - choć ta z wyglądu przypomina bardziej przepaść...nie chciała i nie potrafiła sobie tego wyobrazić. Odwróciła więc wzrok w stronę okna, nie zdając sobie sprawy z tego, że po raz drugi tego ranka przytrafia się jej to samo, choć tak dalece inne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz