Tym razem elementy układanki same wpadały jej w ręce. Nie musiała już nerwowo za nimi śledzić, czując hipnotyczny stan odrywający od rzeczywistości. Z czasem jednak nie zdążała już każdego z nich uchwycić w ręce, wystarczyło, że tam była. Wiedziała wszystko. Gdyby istniał pokój, w którym w tamtym momencie pękają szyby, ona z pewnością potrafiła by je wszystkie spamiętać i ułożyć.
Nie ocknęła się, więc to nie był sen. Jej oczy śledziły muchę, która właśnie przysiadła na szybie zupełnie bez celu. Czuła, że jest zmęczona, miała opuchnięte nogi. Poczuła, że nie potrafi przełknąć śliny. Miała sucho w gardle.
- Co za dzień ?!? - powiedziała pod nosem, pijąc gorącą herbatę z miętą. Nie myślała o tym. No bo niby skąd mogła wiedzieć, że tam była.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz